Dzień Wszystkich Świętych

Dzień Wszystkich Świętych.za oknem oszroniony ogród. Kolorowe listki pokryte małymi brylantami jak lukrem. Nie zdążyliśmy schować skrzynek z pelargoniami, które całe pokryly sie lodem. Nasturcje też jeszcze kwitły i ich kwiaty wyglądają jakby były z kolorowego szkła. Śmierć jest czymś tak naturalnym.
Czy nasturcja coś mogła zrobić? Czy zakwitła w listopadzie bez sensu???
Jest tak piękna… Piękno i miłość wymykają się czasowi. Są wieczne. Odradzaja się wzbudzając zachwyt i radość. Kto je spotkał nosi ich obraz w swoim sercu na zawsze.
Chciałem dzisiaj zrobić zdjęcie nasturcji z czerwonego delikatnego szkla…ale juz jej nie było… Mam ją przed oczami.

Śpieszmy się kochać.

Czasem myślę , że i my żyjemy w takim ogrodzie
A Ogrodnik do Księgi Życia zapisuje tylko najpiękniejsze dusze.

Jest takie zdjęcie z lipca ubieglego roku. Na ławce przed Instytutem M,C. Skłodowskiej w Warszawie siedzi grupka ośmiorga roześmianych dzieci. Czekają na naświetlania. Rodzice usiedli razem w innym miejscu… A one rozrabiają śmieją sie, Wiktor jak zwykle dusza towarzystwa. Natalia i jej śliczny uśmiech, księżniczka Lili zamyślona…
Dziś żyje tylko Janek. A przed rodzinami jego przyjaciół dwa najcięższe dni w roku. Jesteśmy z Wami. Mamy wszystkie nasze dzieci w sercu.

A my tylko możemy dziękować Niebu, za kolejny dzień. Wczoraj późnym wieczorem karetka podjechała pod dom. Janek na specjalnej płachcie został wzniesiony prosto do łóżka przez sanitariuszy.
Nowe lóżko z pilotem. I Janek. Wiedziałem, że tak będzie…nagle łózko ożyło. Góra dół, głowa nogi… Trochę jest śmiesznie- bo źle zamontowaliśmy silnik… i guzik od głowy podnosi nogi… jak w komedii… poprawimy to… Janek ledwo mówi…ale pilot został rozpracowany w ciągu minuty. Jest bardzo wygodne i funkcjonalne. Wielka pomoc w pielęgnacji chorego. Za chwilę pojawiła się Pani Kinga z nowym ssakiem. Uruchomiła go wszystko wytłumaczyła. Przygoda z zachłyśnięciem nie ma prawa się powtorzyc.

Dzwonek do drzwi. Ulubiony wujek Jasia Piotr…kapitan tankowców na Karaibach…jutro wypływa w 3 miesięczny rejs. Jasiu do zobaczenia w styczniu!!! Na czole Jasia krzyż błogosławieństwa.
Zostańcie z Bogiem. Niech Cię Bóg prowadzi…stopy wody pod kilem.

To już drugi krzyżyk na czole Jasia tego dnia. W szpitalu jadąc z Paryża do Sulechowa odwiedziła nas ciocia Krysia… skończyła medycynę na Sorbonie. Nasz mądry Anioł. Nie spodobał jej się oddech Jasia…zaraz przybiegły siostry i oczyściły drogi oddechowe… Zabrała ze sobą uśmiech Jasia, który mówi więcej niż słowa.
A Mama dostała różaniec z Fatimy… piękny… Zdjęty z ręki…podarunek prosto z serca.

Siostry nie chciały nas wypuścić. Nie wiem na czym to polega, ale w każdym szpitalu Janek staje się zaraz ulubieńcem wszystkich Pań pielęgniarek. Wyściskały go na pożegnanie… Nie życzymy wam szybkiego powrotu….chyba, że do zdrowia…ale jak będzie trzeba Jasiek wracaj… Dziękujemy szpitalowi w Zielonej Górze… Czuliśmy wielka serdeczność i opiekę. Dr Ela jak Mama… I jedzenie lepsze niż w Centrum Zdrowia Dziecka. Jasiu zjadał wszystko ze smakiem… A tam było różnie…

Wróciliśmy do naszych pocztówkowych Świąt. Cały salon zastawiony jest paczkam z ręcznie pracowicie wykonanymi przez dzieci kartkami…i te spisane w szkole muzycznej na rolce tapety…Obiecujemy, że bierzemy się za to… Termin Świąt narazie nie przesunięty, bo już myśleliśmy że będą w tą niedzielę. Wigilia 11 listopada… Janek czuję się lepiej…

W międzyczasie otworzyliśmy kolejne szufladki zaczarowanego przez Karola piętrowego londynskiego autobusu z przygodami dzieciństwa….pamiętasz Janek jak bawiliśmy się w chowanego…po całym domu…ale najlepsza była skrytka na strychu…Na strychu??? Przecież dzieci mają zakaz wchodzenia bez dorosłych na strych???
Czego jeszcze się dowiemy??? Janek uśmiech od ucha do ucha… Wspaniały pomysł Karol!!!

 

Jeszcze doba w szpitalu

Nie wrócimy dzisiaj do domu. Ale jesteśmy pod bardzo dobrą opieka wspaniałej Pani Doktor Elżbiety Król. To ona pierwsza rozpoznała chorobę i skierowała w maju ub.r. Jasia na neurologię, kiedy ze skierowaniem od lekarza rodzinnego trafiliśmy do szpitala w Zielonej Górze. Obejrzała Jasia- i zadzwoniła do Nowej Soli… neurologia – tam inny świetny lekarz Dr Janusz Błocki – nie wypuścił nas dopóki nie rozwikłał zagadki – i nie zlokalizował guza… mieliśmy szczęście- spotkaliśmy dzieci w Centrum Zdrowia Dziecka diagnozowane błędnie nawet przez pół roku…

Dziś do drugiej w nocy trwała walka z odsączaniem płynu z oskrzeli… Co kilka minut dwie siostry biegły do Jasia… co chwilę wpadała też zobaczyć Pani Dr Elżbieta – sama odsączała. Wspaniała ekipa pracuje na dziecięcym oddziale w Zielonej Górze. Dziękujemy… Janek bardzo źle oddychał- saturacja spadała do bardzo złych poziomów. I znów intuicja pani Doktor była w dziesiątkę- silny antybiotyk zaczął działać i od drugiej w nocy Janek zasnął – ciężko oddychał – ale spał… i z każdą godzina było lepiej. Dziś jednak okazało się, że obie nogi odmówiły posłuszeństwa – musieliśmy z domu przywieźć wózek- zmieniono nam salę na taka z dużą łazienką… ale o wypisie do domu nie ma mowy.
Wnioski nie są dobre… to ewidentne skutki ucisku masy guza na wiązki nerwowe w pniu mózgu. Janek jest w pełni świadomy… i widzi – jak traci – chodzenie, mówienie, przełykanie, odkrztuszanie, oddychanie… taka to jest straszna choroba.
Nic nie jest oszczędzone naszemu i każdemu dziecku zmagającemu się z guzem w pniu mózgu. Wspaniałe jest to, że w walkę o sekundy życia włączają się wszyscy lekarze – i Wy nasi Kochani Przyjaciele, którzy nas wspieracie- dobra myślą, dobrym słowem i modlitwą.
Grupa studentów słuchała dzisiaj mojej opowieści o walce jaką toczymy z wielkimi oczami. uczcie się kochani- szable w dłoń i na smoka!!! Musimy go pokonać. Jak guza piersi, jak białaczkę… potrzebne jest wielkie odkrycie.
Tą walkę Janek dziś w nocy wygrał- smoka przegoniliśmy z jego podstępnym planem.
Ale wiemy, że wróci.
Uwięziony w więzieniu własnego ciała siedzi ciągle ten sam uśmiechnięty wesoły wspaniały chłopiec.

 

Audycja w radiu!

Kochani, właśnie otrzymałem informację, że z poniedziałku na wtorek 28/29 października w programie I Polskiego Radia będzie nocna audycja na temat guzów mózgu oparta o materiał nagrany Przez Red. Grażynę Wielowieyską z Państwem Przybylskimi i ze mną, kiedy byliśmy w sierpniu w Centrum Zdrowia Dziecka. Słuchajcie- dzwońcie- bo to będzie audycja interaktywna… materiał zmontowany z tego dla trójki- 12 minutowy wyszedł bardzo smutny… teraz mamy dwa razy więcej czasu, żeby opowiedzieć… słuchajcie… Mam nadzieję, że spełni zadanie rozpowszechnienia wiedzy o naszej walce.

Machamy do Was zza góry kartek

Słuchajcie piszę, bo jak nie będziemy pisać na bieżąco – to zginiemy pod górą kartek z życzeniami- a tak chociaż parę słów podziękowania…

Minął kolejny dzień… wypełniony radością i cierpieniem, śmiechem i smutkiem… ale dzięki Świętom Bożego Narodzenia wywołanym jednym postem – jedną piękną kartką dla Jasia od Magdy – na grupie dzieci walczących z guzami mózgu… i się rozpętało… zaliczamy go do dni świątecznych… Po pierwsze dzisiaj Vilde, który z siostrą Jasia i Tatą mieszka w Szwecji obchodził swoje dwa latka i dmuchał dwie świeczki na torcie. Kiedy świeczki się zapaliły- wpadł Karol z Mamą i blachą pysznej szarlotki. Do tego z niesamowitym prezentem – lokomotywa z szufladkami- a w każdej jedna wspólna przygoda Karola i Jasia. Janek ma czytać jedną dziennie:) Ciekawie czego się dowiemy:)). Przyjechała tez Pani Andżela- jasiowa rehabilitantka- wymęczyła go – rozweseliła- rozgadała i rozruszała… jest aniołem)) jak samo imię zdradza- uśmiech i pozytywna energia.
Janek zjadł dwie dokładki z tortu i szarlotki… i wzięliśmy się za górę nieprzeczytanych życzeń i pięknych kartek… Znalazły się tam życzenia od Prezydenta Miasta Pana Janusza Kubickiego, Pani vice Prezydent – Przyjaciółki naszej szkoły w Chynowie Pani Wiolety Harężlak, piękne życzenia od Dyrektora MOSiR – z ręcznie namalowanymi szermierzami, piękne życzenia od radnego Miasta Żagania Pana Tomasza Nowaka…
No i życzenia od Was… nauczycieli, uczniów, przedszkolaków, rodziców, dziadków….najbardziej tajemnicze od koleżanek z klasy w 13tce z latającym łabędziem… na twarzy Jasia pojawił się łobuzerski uśmiech, ale nie chciał nam powiedzieć o co chodziło… Martyna ? Co to za łabądź?
Z Oleśnicy 3b przysłała kolekcję trójwymiarowych kartek świątecznych, ze Zdziechowic Patrycja przysłała Jasiowi buziaka, Nasz przyjaciel Feliks z Niemiec- dwie wielkie paki żelków malinowych w kształcie gwiazdek, Julia z Sobótki wykonała specjalną kopertę z głowa renifera, Wspaniałe listy- pełne serdeczności i wsparcia od uczniów 3 liceum w Zielonej Górze, Od Adi choinka z serduszek, renifer od Wiktorii, choinka od Kingi, Agnieszka zamówiła u Jasia lekcje fechtunku, Iga i Jessica – super list:)) – wszyscy roześmiali się w głos – całusy dla małej rozrabiaki Jessiki – Iga musisz być bardzo wesołą świetną dziewczyną… dziękujemy i życzymy szczęścia!!!
Po niemiecku życzenia złożył Gracian- Lieber Jasiu Ich Wuensche dir Frohe Weinachten:)) Danke schoen Gracian:))… Konrad oprócz życzeń dopisał- Jasiu widziałem Cię na szermierce…
MP 34 – wspaniałe prace dzieci z przedszkola, Skrzaty i Wiewórki też- ale nie wiemy z jakiego przedszkola… bardzo dużo bardzo starannie wykonanych prac. Często trudno uwierzyć, że to rysunki i prace przedszkolaków.
Ze szkoły nr 13 , do której Janek chodził w szóstej klasie- spłynęło bardzo dużo serdecznych życzeń i ciepłych słów prosto z serca. Wielu uczniów pamiętało Janka ze szkoły… z pięknych kartek wylał się strumień ciepłych słów wsparcia i otuchy. Grono nauczycielskie na osobnej kartce złożyło specjalne życzenia z wierszem Herberta…
Nowa Sól – pięknie wykonane kartki świąteczne i płynące z serca życzenia. Emilka kartka z sankami, Pati namalowała wspaniałego jelonka.
Podobnie Europejskie Liceum Ogólnokształcące, 2 C z 13tki – super – dziękujemy!!!
Znalazły się piękne życzenia od grona nauczycielskiego ZE1 z Chynowa- dziękujemy!!!
Z pewnością o wielu nie wspomnieliśmy- ale się nie da Kochani- dziękujemy Wam za uśmiechy Janka i nasze… w tak wielkiej masie kartek- wszystkie bez wyjątku zrobione są z sercem i wielką starannością. Widzimy jak ważne było dla Was wyrażenie tych słów otuchy dla swojego kolegi. To są słowa prawdziwe. Jak wielka modlitwa o zdrowie i szczęście Janka. Modlicie się razem z nami. Dziękujemy!!!
Dzwonek do drzwi- nasza Przyjaciółka Ania- z pudłem pierników… – od jednej Pani – dla Jasia – ale zobaczcie co to za pierniki:))??? Figury szachowe- czarne i białe!!! I klocki lego z pierników… do tego wzruszające życzenia prosto z serca od szachisty Piotra dla szachisty Janka.
Starsze klasy ze szkoły podstawowej nr 1 z Krosna Odrzańskiego… jeździliśmy z Jankiem często na ryby na stawy w Dychowie…:)))piękne mądre serdeczne życzenia.
Od Wiktorii i Mikołaja list z cytatem mojego ulubionego filozofa Sorena Kirkegaarda : „Życie można zrozumieć patrząc tylko wstecz, żyć trzeba jednak naprzód…” Janek patrzy wstecz- widzi swoje szczęśliwe dzieciństwo, swoje pasje- sukcesy i porażki… czy można zrozumieć życie, jak się ma 14 lat? A co jeśli na drodze do przyszłości – za drogowskazem naprzód w poprzek drogi leży wielka kłoda, z którą nikt nie wie co zrobić? Tak bardzo Janek chce żyć…
Kiedy widzimy jak Janek bierze Komunię Św. – z potrzeby serca… wtedy wiemy, że ten chłopak ma w sobie ufność… Całym sobą mówi: Jezu ufam Tobie…. I jest w nim niesamowity spokój w obliczu tej strasznej choroby. On też nam go daje. A my Wam. To z tego jego spokoju i pewności płynie nasza siła do walki. I to, że nie poddajemy się rozpaczy. Kirkegaard napisał, że rozpacz to choroba na śmierć. Na tą chorobę nie jesteśmy chorzy.

Bombardujemy niebo

Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnijcie prawo Chrystusowe.Gal 6, 2
Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. 35 Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali». J 13,34-35
Jest takie brzemię na świecie najtrudniejsze do uniesienia dla człowieka- kiedy umiera dziecko. Zarówno w tym wymiarze duchowym, ale także fizycznym… kiedy dziecko przez pół nocy trzeba nosić na rękach, bo tylko wtedy nie płacze, kiedy trzeba je wsadzić i wyjąć z wanny- umyć, ubrać, rozebrać… kiedy trzeba posadzić, położyć, wstać… a ciało jest coraz bardziej bezwładne… to cierpienie przechodzi na matkę, ojca, brata, siostrę, pielęgniarkę, każdego, kto stanął na tej drodze krzyżowej i z odruchu serca rzuca się do pomocy.
Krzyż rodzin z onkologii dziecięcej jest bardzo ciężki- nie będę pisał, że najcięższy – bo każdy krzyż jest ciężki- mówi się , że na miarę do udźwignięcia… ale wagą się różnią na pewno- i przychodzi taki moment w życiu człowieka, że musi go dostać i udźwignąć. Zapewniam Was, że ten z VII piętra Centrum Zdrowia Dziecka jest ogromny, wielki, żelazny- na pierwszy rzut oka nie do uniesienia. Dźwiga go małe dziecko- noworodek- dwulatek, czterolatek… siedmiolatek… nastolatek… a przy nim Matka i Ojciec. Zatroskane pielęgniarki… mądrzy lekarze… wolontariusze… pani psycholog… ksiądz z Jezusem… Unosimy jakoś i ciągniemy po ziemi…
Przy tym krzyżu nie do uniesienia… zebrała się Was armia do pomocy… dzięki Wam trafiliśmy do najlepszych lekarzy na świecie. Na konto Jasia trafiły tysiące wpłat…To samo dzieje się teraz ze zbiórkami Franka, Kuby, Oskara, Zosi… kiedy dziecko umiera – rodzice pozostałą kwotę wpłacają na konta innych dzieci walczących. Bo my chcemy pokonać tego smoka, który zabrał nam dziecko. Żeby przestał w końcu zabijać nam dzieci!!!
Wspieracie od lat rodziców – przez Fundacje prowadzone przez dobrych ludzi- przez siepomaga- zbiórkę internetową… /mój ulubiony anonimowy pomagacz 10 zł…/ organizujecie festyny z nami – dla nas – skrzykujecie się w szkołach- w sąsiedztwie – spływa materialne wsparcie… i to duchowe wizyta, uśmiech, przytulenie, co slychac?– codzienne- złożone z najprostszych gestów- dzwonek do drzwi- upiekłam ciasto drożdżowe- koszyk grzybów – zupa w słoikach… słoiczek dżemu, koperta i parę groszy… to jest podana dłoń… która wspiera i podnosi.
Świąteczna kartka dla Jasia… przyszło już ich kilka tysięcy- to wasze serca i ręce. Bo przecież nad każdą kartką pochyla się rodzina dziecka, które ją wykonuje- nauczycielka… bo uczycie empatii, współczucia, dobra.
W te Święta, które chcą zdążyć do Jasia przyjść… jego największe dziecinne marzenie każdego roku – jego i innych polskich dzieci… święto miłości- święto radości – święto prezentów – święto rozśpiewane kolędami- rozświetlone światłami choinki – święto uśmiechów, gwaru rodzinnych rozmów, żartów, spotkania dzieci … święto rodziny- tej naszej bliskiej i tej Świętej- świętującej narodziny dziecka… ta radość która tworzy cementuje napełnia szczęściem… każdy dom… i cały świat nas ludzi.
Mamy wrażenie, że z nami świętuje cała Polska… nie ta dziwna, pełna wzajemnego tak niepolskiego hejtu, oficjalna z ekranów telewizorów- ale właśnie ta prawdziwa- ze szkół , parafii, Internetu- miejsca- w którym człowiek ma prawo wyboru rzeczywistości, w jakiej chce się znaleźć… i ta prawdziwa cała Polska stawiła się do pomocy w dźwiganiu tego jasiowego krzyża z onkologii dziecięcej. Z szacunku do walki jaką Jasiu stoczył w obronie życia. Swojego, ale też wszystkich dzieci na oddziale.
Nasz Pan… kiedy już wniósł swój Krzyż na Golgotę- został na nim ukrzyżowany- zamęczony i umarł. Zmartwychwstał i uratował świat… od zła i nienawiści- upomniał się o godność każdego człowieka i najważniejsze jego prawo – do miłości. Miłość potrzebuje czasu. Chociaż trochę- żeby spełniło się życie naszego dziecka. My o czas walczymy na tym oddziale. O każdą sekundę. Za każdą oddajemy wszystko. Chciałbym, aby ofiara Jasia, którą nasza społeczność zauważyła- a który cierpi tak samo jak tysiące dzieci na tym oddziale przed nim – również wniosła w świadomość naszej społeczności – Polski – że coś jest nie tak… że to Polska powinna pomagać w tej walce bardziej- skoro przy każdym dziecku dzieje się to samo… wielkie zbiórki- walka lekarzy rodziców i dzieci o dostęp do najnowszych terapii – szukanie ratunku za granicą, walka o rzecz wydawałoby się oczywistą- o chęć polskich lekarzy do współpracy z najlepszymi ośrodkami na świecie… My to przynosimy za każdym razem… kontakty z najwybitniejszymi profesorami… zaproszenia do wspólnych działań… To nie są nasze pieniądze- to są Wasze pieniądze- z Waszej zbiórki – to wyście umożliwili, że nasze dziecko trafiło do najlepszego szpitala na świecie- to wszyscy Polacy się zrzucili na konsultacje z wybitnym Profesorem z USA… My – rodzice – nie powinniśmy nigdy w Polsce usłyszeć od polskiego lekarza- nie da się- skoro na tym samym sprzęcie gdzie indziej sie udaje… Tu jest wizytówka do profesora… wystarczy zadzwonić i skonsultować…nie mam na to czasu – nie będzie konsultacji przez Internet z profesorami z Zurychu… To jest niepojęte!!! My ratujemy życie naszych dzieci. Przy każdym powinno zostać zrobione wszystko co w ludzkiej mocy. Polska powinna bardziej się włączyć w ratowanie swoich dzieci!!!… Jesteśmy pewni, że Królowa Polski tego sobie życzy. Bo na klęczkach przed Nią błaga o każde dziecko cała Polska każdego dnia. Pojedźcie kiedyś zobaczyć kaplicę w Centrum Zdrowia Dziecka i modlące się tam matki na kolanach… ich łzy płynące po policzkach… kapiące na posadzkę… spadają z takim hukiem, że całe Niebo się trzęsie… każdą z nich wspiera codziennie tysiąc dobrych ludzi – znajomych i nieznajomych… tak jak nas.
Ta Polska zwykłych ludzi- dzieci – znajomych – rodzin – bombarduje Niebo modlitwami. Wierzymy, że nasz Janek – wspaniały, wesoły, silny sportowiec- szermierz- twardziel… dostał misję – i wypełnił ją do samego końca. Najtrudniejszą, niebezpieczną – za która zapłaci najwyższą cenę. Stał się bohaterem dla dzieci z oddziałów onkologii i dla Was, którzy śledzicie naszą historię… Polsko – pomóż. Bo my rodzice nie udźwigniemy sami tego krzyża walki z guzami mózgu. My powinniśmy być przy dzieciach.

Dzień bez Mikołaja to dzień stracony

Dziś Jasia odwiedził Mikołaj z Rodzicami z którymi znamy się prawie 20 lat i niejedną trudna sytuację razem przeszliśmy. Najpierw Kasia z Waldkiem cieszyli się z narodzin naszego Jasia- a potem my byliśmy szczęśliwi, kiedy urodził się im Mikołaj. Oba nasze małżeństwa ze sporym stażem i dorosłymi dziećmi przeżyły drugą młodość. Janek 2 lata starszy od Mikołaja – był tym fajnym starszym kolegą, z którym fajnie jest poszaleć, kiedy rodzice rozmawiają… bardzo lubimy nasze spotkania… Dziś Kasia dla Jasia upiekła górę pierników z szablą z piernika. Janek spałaszował szablę… z napisem Mistrz…:)) – a my dostaliśmy pyszne nalewki – a Jasiu słoiczki z dżemami/ w tym dżem z poziomek!!!:) Mikołaj oczywiście przyszedł z Prezentem- wprawia się:) – i kolejny świetny zestaw klocków Lego trafił do kolejki do składania… Niestety Jasiu w szponach sterydów- to nie jest ten sam Jasiu, z którym znikali z Mikołajem w ogrodzie, albo w pokoju z grami… Janek dzisiaj walczył dzielnie, ale z chorobą – Pani Kinga nasz Anioł przyszła przepłukać port – i Janek miał zajęcia prawie szpitalne… za to Vilde przyczepił się do Mikołaja, który ekspresowo złożył mu trzy małe samochodziki Lego…
Waldek i Kasia wspierają nas po cichu… ale bez przerwy… nasze dobre duszki – Oni są najlepszą ilustracją powiedzenia- że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie… Są jak filary- na których trzyma się nasz świat.
Udało nam się trochę poczytać naszej ulubionej literatury pocztówkowo życzeniowej… góra życzeń zmniejszyła się o 1/3… znów cała Polska i pół świata – najwięcej z Zielonej Góry, Dąbrowa Górnicza, Pruszków, Sopot, warszawa, Bogaczów, Harklowa, Lisowa, Świnoujście, Oświęcim, Templewo, Kleszczew, Bledzew, Kłodzko, Krosno Odrz…

Wszystkich wzruszyły życzenia i pamięć od naszego Biskupa Tadeusza Lityńskiego… jak historia małego rycerza trafiła do biskupiej Kurii? Cieszymy się, że nasz Pasterz jest z nami!!!

Grzegorz Dominik – zawodnik ze ścisłej czołówki polskich szablistów przekazał swoje zdjęcie z szablą szermiercze pozdrowienia Jasiowi- dziękujemy:)) Tu zawsze jest uśmiech od ucha do ucha… Szermierka to miłość do białej broni- każda laurka ze szpadą może liczyć na szczególną uwagę Jasia- a pozdrowienia od jednej z najlepszych szabli w Polsce… duma:))

Kartka z Chicago… przeleciała do Jasia przez Atlantyk – dziękujemy!!!
Wspaniały prezent z Biblioteki Wojewódzkiej im. Cypriana Kamila Norwida – Wielka Księga Prawdziwych Tropicieli Adama Wajraka i Atlas Nieba… Janek zazdrościł starszemu rodzeństwu karty tej wspaniałej Biblioteki… i jak tylko miał tyle lat, żeby się zapisać- pojechaliśmy i dokonaliśmy tego ważnego aktu dorosłości… I wypożyczał całe sztaple książek dopóki nie wciągnęły go gry komputerowe… Siostry Jasia Natalia i Ula były specjalistkami w wygrywaniu konkursów organizowanych przez Bibliotekę…
Milenka i Natalka przysłały piękne życzenia z Anglii – znaczek z Królową Elżbietą:)
Oprócz listonosza ze skrzynką listów – dzwonek do drzwi – bardzo wzruszona Pani powiedziała, że ma prezent od mistrzów dla mistrza- piękny kalendarz z Himalajów z podpisami naszych himalaistów którzy w ub.r. zdobywali K2. Przepiękne zdjęcia Himalajów- do których moglibyśmy dołączyć zdjęcie naszych schodów na piętro… co dzień stają się wyższe… i wiemy, że przyjdzie dzień, kiedy zamienią się w pionowa ścianę nie do zdobycia… ale póki co nasz himalaista codziennie daje radę wejść i zejść… mimo, że nogi odmawiają posłuszeństwa i bez asekuracji nie dałby rady…
Firma ARPOL- przysłała worek świetnych prezentów i gadżetów- żywimy bohaterów… dziękujemy:)
Piotruś z Oleśnicy- świetne życzenia- bratnia waleczna dusza- dziękujemy!!!
Dziś dopiero rozpakowaliśmy wczorajsze prezenty od Pań Wychowawczyń – Hobbit do czytania i świetna gra planszowa Family Ego… obejrzeliśmy tez dokładnie życzenia na wielkim plakacie ze szkoły w Chynowie- serce w dłoniach namalowała koleżanka Jasia z klasy Zuzia Marczak…piękne- zobaczcie – dziękujemy- specjalnie przyszła do swojej starej szkoły- namalować serce dla Jasia.
List Agnieszki napisany na dwie strony wierszem… wesoły – świetny:))
Kolejne zdrowe pyszności od naszego Anioła- Pani Edyty… i specjalne urządzenie do robienia wycinanek z warzyw:)) – korzenie kurkumy…Pyszne soczki Jasiu od razu wypił…dziękujemy.
Szkoła Pro Novo z Bogaczowa- choinka z klamerkami:), Kłapouszki z Przedszkola Stumilowego z Krosna, SP nr 3 z Kłodzka, Bransoletka szczęścia z Oświęcimia, Aniołki w liście od Wiktorii, Dominika i Tosia z Zielonej Góry:)), Piękna kartka od Maleny, nawet Biuro Rachunkowe Antom ze Świnoujścia – jest z nami!!! Piękne kartki zrobiły dzieci ze szkoły nr 22 w Zielonej Górze, Z Sopotu Pani Kalina napisała bardzo wzruszający list- pozdrawiamy Znajomą Nieznajomą…. Jutro czytamy z Wami resztę… podziwiajcie małe arcydzieła.
Telefon z Niemiec od Dziadka Karola Janusza… Marek zapisz… link do artykułu Uniwersytetu w Stanach- wirus odry uleczył guza w 32 godziny…. jestem u znajomego lekarza… przekazuję słuchawkę. I dostałem dokładną instrukcję co mam zrobić z jasiem. Kupić szczepionki Odry- zaszczepić … co macie do stracenia?
Powtórzyłem to naszemu lekarzowi, który odwiedził Janka… i usłyszałem… nie na tym etapie choroby… taki eksperyment zamiast dodać może zabrać czas. Za późno…
Wieczorem napisał do mnie na Messengerze Antek- szermierz- młodszy kolega Jasia z szermierki- bardzo sympatyczny- jest z nami cały czas: słyszałem że się pogorszyło… co to znaczy…???
Antku… to znaczy, że liczymy czas w tygodniach, a nie w miesiącach… i jesteśmy szczęśliwi z każdego dnia… ale na wszelki wypadek w domu Jasia Wigilia będzie wcześniej- 11 listopada… jak nam serce wcześniej nie pęknie.

 

Hohoho!

Wczoraj dzień zaczął się od wizyty Mikołaja. Vilde od rana szalał i pokazywał różki ząbkującego Vikinga… aż tu nagle z piwnicy rozległy się dzwonki i głośne hohoho- czy są w tym domu grzeczne dzieci??? Najpierw wszedł uśmiechnięty elf a za nim prawdziwy gruby Mikołaj z wielka białą brodą…
Vilde zaniemówił z wrażenia… ma 2 latka… i rozrabia na całego… sprint do Mamy z która przed chwilą się kłócił… Jasiu też zrobił wielkie oczy… posypały się prezenty- mama Gosia dostała naręcze uszytych z materiału tulipanów- Jasiek dostał piękne kartki wykonane w szkole przez dzieci z autyzmem… cudne !!! Szafka ze słodyczami znowu spęczniała… przeczytaliśmy przepiękne życzenia. Elf miał specjalną pompkę do dmuchania balonów i wyczarował z nich jamnika, serce i kwiatek… było bardzo miło i wesoło…
Potem pojawiła się nasz wspaniała Pani rehabilitantka, która wymęczyła Jasia ćwiczeniami- po których dzisiaj znacznie lepiej chodził!!! Dziękujemy!!! Potem Pan doktor – ale ponieważ Janek padł po ćwiczeniach odwiedzi nas dzisiaj… Do drzwi zaczęli dzwonić kurierzy z paczkami od Was i listonosz ze skrzynką życzeń… potem pojawił się Pan Grzegorz- katecheta z Trzynastki, który uczył religii wszystkie nasze dzieci przyszedł z ogromnym misiem od klas piątych i wielką paką życzeń namalowanych przez dzieci,
A na koniec przyszły Panie Wychowawczynie Jasia pani Ewa z klas 1-3 i Pani Agnieszka z klas 4-6… z przedstawicielką Rady Rodziców z Chynowa… Przyniosły ogromna planszę ze zdjęciem dzieci, które ustawiły się w napis Jasiu – i ułożyły serduszko przed szkołą- a na odwrocie podpisały się wszystkie dzieci ze wszystkich klas… Chynów, to było Jasia przedszkole i ulubiona szkoła… Panie przekazały mnóstwo pozdrowień od dzieci i innych nauczycieli- powspominaliśmy szkołę- bo Jasiu wcale nie był takim aniołkiem… rozrabiał – ale w taki sposób, że dał się lubić… a na koniec Pani Ewa wyciągnęła opłatek- jak Święta to Święta- podzieliliśmy się nim i złożyliśmy sobie życzenia… wspaniała wizyta…
kiedy zostaliśmy sami – zadałem niedyplomatyczne pytanie, którą Panią bardziej lubi… Jasiu się żachnął że tak głupio pytam i powiedział – OBIE))!!! I to prawda… bardzo lubił obie wspaniałe nauczycielki wychowawczynie i przyjaciółki. Ze wzajemnością- bardzo Go lubią…
I już zaraz zrobił się wieczór- nie zdążyliśmy poczytać kartek niestety- zrobimy to dzisiaj i jutro… jest cała wielka góra… Coraz ładniejsze…
Dziękujemy!!! Uciekam do obowiązków… obiecujemy napisać więcej w wolnej chwili

Śnieg już mamy

Nie odkrywamy żadnej Ameryki – im gorszy stan chorego tym trudniejsze zadanie dla bliskich. I dotyczy to każdej poważnej choroby, która przykuwa człowieka do łóżka. Najprostsza czynność staje się wyzwaniem, kiedy jedna ręka i noga nie działa- i nie słucha się poleceń głowy… wylewają się szklanki, zalewają obrusy, brudzą spodnie i koszule… wchodzenie do wanny to wielkie i trudne przedsięwzięcie wymagające dwóch osób , a wychodzenie jeszcze trudniejsze… schody zamieniły się nam w ściankę wspinaczkową… schody pokonywane trzema susami – przy krzyku mamy – Jasiu rozwalisz kiedyś te schody jak tak będziesz skakał…
Ale wczorajszy dzień mieliśmy piękny- świeciło słońce- było ciepło – kolejny koszyk prawdziwków i kozaków uzbierany przez Sąsiadów suszył się w piekarniku i pachniał – listy i kartki od Was czytała Jasiowi z uśmiechem Ula, która przyjechała z małym Wikingiem ze Szwecji – Jasiu uśmiechał się do rysunków i życzeń… i do Vilde, który szalał z samochodzikami i Dodżi… w kominku wesoło strzelało drewno…
Dzisiejszy dzień był cięższy… chodzenie słabsze… mowa cichsza… dobrze, że mamy te Święta z Wami. Ale nie gniewajcie się, że nie o wszystkich wspomnimy w tym poście. O jednym Was zapewniam- wszystkie kartki zostały przeczytane i obejrzane- i bardzo często na twarzy Jasia pojawiał się uśmiech – za każdy Wam dziękujemy- bo każdy z nich jest dla nas na wagę złota. Uśmiechajcie się Kochani… bo czas z uśmiechem to prawdziwy skarb. Pomogliście nam ten bardzo trudny czas ozdobić uśmiechami Jasia- jak najpiękniejszymi ozdobami choinkowymi. Kiedy będziecie ubierać swoje choinki, pomyślcie o tym, że udało się Wam zrobić taką najpiękniejsza ozdobę choinkową na świecie. Uśmiech chorego chłopca – dla nas jak gwiazdka na niebie.
Może gdzieś macie kogoś takiego obok siebie… biegnijcie też po jego uśmiech!!!
Cudowne życzenia przyszły od Aniołów z Fundacji „Mam marzenie” – oni spełniają marzenia chorych dzieci… Jasiu wycieńczony radioterapią – miał taki słabszy moment, kiedy zaczął nam popłakiwać- wtedy pani psycholog z VII pietra Centrum Zdrowia Dziecka- zaprosiła Jasia na rozmowę- i wrócił z jej gabinetu z adresem do tej wspaniałej Fundacji… dzięki ich pomocy – dostał od dwóch młodych par biorących ślub- prezent- wymarzony komputer gamingowy… był bardzo szczęśliwy… złe humory odeszły… tu jest link do tej historii https://www.wszyscyzajaska.pl/page/11/
…Dajesz świadectwo miłości i walki godnej sportowca i szermierza. Walki szlachetnej, bo toczonej nie tylko we własnym imieniu, ale także dla innych dzieci. Jesteśmy zaszczyceni, że mieliśmy okazję poznać Ciebie i Twoją rodzinę.Przyjmij od nas życzenia miłości i nadziei.- Ekipa profesjonalistów od spraw spełniania marzeń- i się podpisał cały Zarząd Fundacji:)) Dziękujemy. A w paczce oprócz koszulki z podpisami reprezentacji Polski w piłkę nożna – był słoiczek domowych malin i grzybków… dar prosto z serca…

Wczoraj pełnomocnik Prezydenta Miasta Zielonej Góry znów pojawił się z uroczystą miną i wielką paką – tym razem od pracowników Ratusza i mieszkańców miasta… wspaniała świąteczna kolejka Lego- nawet nie mieliśmy pojęcia, że są takie świąteczne zestawy- mega:)… plus piękne życzenia – dziękujemy kochana Zielona Góro !!!

W innej paczce były pyszne herbaty i ciepłe skarpetki ).
Przepiękna kartka z przedszkola prowadzonego przez Sióstry Św. Elzbiety z Otynia- … Otwórzmy pudła słodkich marzeń Niechaj Aniołki z Panem Bogiem jak Trzej królowie z darami swymi staną cicho za Twoim progiem by spełnić to, co dotąd było snami. Ciepłem otulmy naszych bliskich i uśmiechnijmy się do siebie.

Szkoła w Brodach- każda klasa przysłała nam cudowne ręcznie robione kartki… i od Pań Wychowawczyń – pięknie wychowujecie polskie dzieci – dziękujemy, Przedszkole w Pomorsku- życzenia z Gwiazdą Betlejemską, Żarków, Siedliszcze- Asia idź na Akademię Sztuk Pięknych!!!, kolejne klasy z PSP nr 7- moja szkoła- dziękujemy:)), Oliwier opisał swoją Wigilię… nasza jest podobna- ale mamy pewną tradycję, którą polecamy… jedna potrawa, jedna kolęda i jeden prezent- ten wyciąga kto najgłośniej śpiewa… zastosujcie zobaczycie jak zrobi się wesoło:)) – Przedszkole w Brodach, Piękne kartki z Plichowa- z Mikołajem, którego oprawimy w ramki – świetny rysunek:)), Szkoła Podstawowa nr 3- rewelacyjne prace dzieci Choinka namalowana przez Martynkę- taka biała- zobaczcie koniecznie, Pracowite Pszczółki z Otynia pracowicie zrobiły choinkę z płatków śniegu, a Wesołe Tygryski i Leśne Jagódki… chyba maluszki pięknie pokolorowały świąteczne kolorowanki.
Piękne życzenia nadeszły z Zespołu Szkół Katolickich z Zielonej Góry z klasy 3 B- ich życzenia przypomniały o treści Bożego Narodzenia-o nadziei jaka przyszła do świata bez nadziei- pełnego wzajemnej pogardy i nienawiści ludzi do ludzi… o narodzinach Dzieciątka… Pamiętam ten czerwcowy dzień 23 czerwca 2005, kiedy dostałem telefon na jakimś super ważnym zarządzie- Panie Marku żona zaczęła rodzić… pozwolono mi być przy narodzinach Janka- przecinałem pępowinę… pamiętam nasze wielkie szczęście- i wielką radość całej rodziny. Urodził się jako okaz zdrowia 10/10 – wierzgał małymi stópkami – napił się mleka i zasnął w objęciach szczęśliwej Mamy. Nasz Jasiu… nasze szczęście…

Kartka z klocków Lego:)) z pięknymi życzeniami – bardzo pomysłowa- a życzenia piękne… Podziwiacie go za grę w szachy…Kariera szachowa Janka – jak i pozostałych naszych dzieci- polegała na tym, że ta gra oszustów i spryciarzy miała swój wymiar finansowy. Jak Tata przegrał płacił 5 zł… Pierwszy raz ze mną wygrał chyba w drugiej klasie. Szach i mat… latał i krzyczał po domu jak opętany- dałem tacie mata…Z wielką radością wypłaciłem 5 zł… ale szybko pożałowałem, bo kiedy zaczął wygrywać raz za razem- musiałem się chować- przed Jasiem – tata zagrasz w szachy???:)) – potem obniżyłem nagrodę do 2zł / wiem, że nie fair/ i jakoś nie zbankrutowałem.
Piękne prace przyszły do nas ze Szkoły podstawowej nr 16 z Przemyśla- i Żabki z przedszkola z drugiego końca Polski… dziękujemy za Wasze złote serduszka. I ze Świnoujścia – po przekątnej mapy Polski z Przedszkola „Tęcza”:)) Pszczółki, i ze wszystkich Grup Przedszkola nr 11/Pozdrawiamy Misie Krasnale – Grupę terapii Zajęciowej „Sobotnia”- wasze kartki to małe arcydzieła! I jeszcze od Odkrywców z Ząbek- tam chyba wszystkie dzieci znają Jasia. Tygryski z Krosna Odrzańskiego ), dzieci z Przedszkola Jacek i Agatka z Zielonej Góry – całe albumy z rysunkami świetne życzenia wyklejone od grupy Krasnali z ręcznie wyklejonymi papierowymi klockami Lego!!!, i z Krakowa ze szkoły im. B. Jańskiego
I piękna kartka od zapaśniczki Marty, a z Łabiszyna mnóstwo kartek z reniferami, Mikołajami, sarenkami, krówkami… całe szopki i stajenki ze Świętą Rodziną… z kopert wysypują się cekiny i brokat, mienia się bombki z koralików na ręcznie robionych kartkach…są podpisane przez całe klasy, rodziny… i nie podpisane wcale…
I z pracy Mamy z Lubuskiego Urzędu Skarbowego w Zielonej Górze, i ze Szkoły Podstawowej nr 13 do której chodził… tam wszystkie dzieci i nauczyciele wylegli przed budynek szkoły i nagrali film z serduszkami w dłoniach z pozdrowieniami…
I ze SP nr 18 z Legnicy- piękne dziecięce rysunki i Marysia z Leszna, i z Leszna piękny list od mieszkańców Bursy Szkolnej: jesteś naszym wzorem do tego, aby nigdy się nie poddawać… będziemy Cię wspierać tak samo jakbyś był naszą rodziną…
I dzieci z polskiej szkoły w Port Luoise w Irlandii – Nikodem, Igor, Wiktor, Alan Adaś,, Antoś, Maks, Olivia, Dominika, Lena, Maya i Karina – piękne własnoręcznie wykonane kartki.
Od Joanny z Wrocławia najkrótsze- ale piękne: „serce ślę” i Św. Franciszek, łańcuszek z Matką Boską…i Jan Paweł II – patron Jasia- bo Jasiu to Jan Paweł na cześć naszego Papieża.
Wspaniały list od komandosa z najsłynniejszej jednostki GROM- z naszywkami z munduru przyklejonymi do listu : „Kiedyś postanowiłem sobie zostać żołnierzem i zostałem komandosem, Kiedyś nie umiałem czytać, a potem napisałem książkę, bo sobie to postanowiłem. Postanów coś sobie – i to się spełni… dziękujemy Panie Michale:))
Zosia i Michał przysłali swoje zdjęcie:), piękną kartkę z flamingiem przysłali słuchacze Centrum Kształcenia Zawodowego w Przemyślu… jesteśmy twoimi wiernymi kibicami… Piękne życzenia od Ani z Krakowa, i od kumpli ze szkoły w Chynowie: Witaj Jaś, Może mnie pamiętasz, może nie, grałeś kiedyś w unihokeja ze mną, a ja z Tobą…Piękne życzenia od Ani ze Szkoły Muzycznej Yamaha…
Szkoła Podstawowa w Dukli…, Małgosia i Michał: Niedawno dowiedzieliśmy się o Tobie, ale teraz codziennie zaglądamy, co u Ciebie słychać… Przepiękne życzenia od naszej przyjaciółki Aurelii z rodziną… życzenia z Kietrza, Strzałkowa,
Uzdrowisko ze Świnoujścia przysłało niedźwiadka polarnego w szaliku i piękne życzenia, nasi przyjaciele z Anielskich Ogrodów- są z nami od początku…
Piękne życzenia od Mai z ZE nr 1 – Jesteś bohaterem, bo walczysz, jesteś bardzo dzielny, masz wspaniałą kochającą Cię Rodzinę. Bardzo Cię podziwiam. Życzę Ci z całego serca abyś wygrał tę ciężką walkę i abyś do nas wrócił – Maja
Jesteśmy „Twoi” przypadkowo A jednak nieprzypadkowo chcemy dla Ciebie szczęścia…
… Bardzo chcę Ci podziękować za jedną rzecz. Nie wiem czy masz taką świadomość, ale dzięki Tobie świat stał się lepszy. Poruszyłeś tyle serc, dlatego cieszę się, że o Tobie usłyszałam. Wczoraj pomyślałam, że dzięki Tobie wielu ludzi może obchodzić Boże Narodzenie każdego dnia. To dzięki Tobie w ludziach rodzi się miłość, dobro, siła do przezwyciężania słabości… przepiękny list od Pani Joli, która również dzielnie walczy z chorobą… pełen nadziei i wiary… a oprócz pięknej kartki- obraz na desce wypalony Jaś Super Bohater!!! – zobaczcie:)) Dziękujemy!!!:)))
Dostaliśmy też snieg. Nie wierzycie???:)) – dostaliśmy 3 spraye sztucznego śniegu od Pani Ali:)) – plus przepiękny serdeczny list: To wszystko, co przeczytałam o Tobie, o Twoich bliskich, przyjaciołach, znajomych i nieznajomych, dało mi „moc podróży w czasie i przestrzeni” Dlatego czuję, że jestem gdzieś blisko Ciebie. I jeżeli pozwolisz – ściskam Cię bardzo mocno….
Dostaliśmy tez wspaniałe życzenia i paczkę z Barcelony!!! Od Pani Izabeli, która nie tylko opisała nam święta w Katalonii, ale przysłała hiszpańską chałwę- bardzo smaczną- dowiedzieliśmy się, że tam na prezenty trzeba poczekać do Trzech Króli: ostatniego dnia rano otwiera się prezenty, spotykają się rodziny, by obdarowywać się nimi i spędzić wspólnie czas. Tego dnia przygotowywany jest tez specjalny tort, w którym w środku znajduje się figurka króla z porcelany oraz ziarnko suchej fasoli. Kto zjada kawałek z królem – dostaje specjalną złotą koronę, kto fasolkę – musi zapłacić za ciasto…

… nie uda mi się o wszystkim napisać… ale dzięki Wam Święta do nas przyszły naprawdę.

To bardzo trudny moment dla naszej rodziny. Widzimy jak choroba atakuje. Nasz dzielny rycerz słabnie nam z dnia na dzień. Ale dzięki Wam świętujemy- jakby już było Boże Narodzenie. Z listów wypadają prezenty i smakołyki – w wielu listach oprócz życzeń jest opłatek… wszyscy starają się o uśmiech Janka. I on te uśmiechy rozdaje…
Dziś Franek i jego mama Gosia- przyprowadzili nam wieczorem specjalnego gościa- księdza Łukasza z naszej parafii. Bo ostatnio ciężko było nam pójść na Mszę… Ksiądz wniósł tyle radości do naszego domu- tyle ciekawych opowieści- m.in. o swoim koledze, który był na Giewoncie podczas tej strasznej burzy. Spytałem się, czy jak przyspieszymy Święta – to czy ktoś się na nas nie pogniewa tam w Niebie. Pogniewa??? Chyba ucieszy:)) Wszystkie Anioły tu przylecą jak się dowiedzą, że to już… – i racja… zlecieliście się Kochani z całego świata pod nasz dach;)).
Ale w pewnym momencie ksiądz poprosił nas o to, abyśmy go zostawili samego z Jasiem.
Długo rozmawiali. Kiedy nas zawołali z powrotem- widziałem na twarzy Janka radość i spokój. Ksiądz pomodlił się z nami- udzielił Jasiowi namaszczenia chorych i Janek przyjął Komunię Świętą.
Tak jak w szpitalu… dziś zobaczyliśmy, jak Janek tęskni i potrzebuje bliskości Pana Boga. Tak jak my…
Bo Boże Narodzenie jest o tym, że Bóg – czysta miłość – przychodzi pod strzechy naszych małych stajenek… przynosi radość i pokój… do każdego domu i serca.

“Jasiu dla nas zawsze będziesz Mistrzem”

 

Szczęście w nieszczęściu… tak się mówi. A my tego doświadczamy. Kiedy co dzień każdy krok staje się trudniejszy, schody na górę do pokoju coraz bardziej strome i wielkie, wstawanie, mówienie, oddychanie, patrzenie- coraz trudniejsze… wielka fala miłości ogarnia cały nasz dom i sprawia, że kolejny dzień jest dniem, z którego możemy się wspólnie cieszyć. Piękna złota polska jesień- Słońce wypełnia cały nasz dom. I od rana wydzwania dzwonek – psy biegną do drzwi i szczekają- tata zbiega po schodach do bramki, przy której stoi listonosz albo kurier z paczkami i listami…. Wczoraj przyszła paczka, którą Janek kazał od razu otworzyć. Przerwał śniadanie – Polski Związek Szermierczy. Wspierali nas od samego początku… na stronie Związku obok komunikatów o sukcesach naszych wspaniałych szermierzy- widniała prośba o wsparcie zbiórki dla Jasia. Największą radość sprawił Jankowi znaczek Związku, który trafił na kolumnę przy stole – pod nosem Jasia skrzyżowana szabla i szpada i biało czerwona flaga… do tego koszulka reprezentacji Polski w szermierce… gdyby nie choroba- to było największe marzenie Janka- kadra Polski- do tego piękne życzenia – choinka ze strojem szermierczym. Mikołaj z szablą- bo oczywiście Mikołaj też jest szermierzem- … album ze wszystkimi medalami sportowymi… A wieczorem pojawiły się filmy ze słowami wsparcia od trenerów i zawodników jego klubu. Flesz Świdnica… Dżonków… O szermierce dla Jasia marzyliśmy od zawsze – odkąd na kominku zawisły dwie skrzyżowane szpady, które tata dostał za otworzenie dwóch muszkieterskich supermarketów – w Krakowie i Głogowie. Pewnego dnia zdjęliśmy je z kominka i pojechaliśmy zobaczyć trening. Janek miał 6 lat… właśnie zaczął chodzić do pierwszej klasy. Trener Mirek ucieszył się, kiedy powiedziałem, że wolimy, żeby szpady walczyły zamiast wisiały na kominku… i powiedział jak młody da radę- to może przychodzić. Mimo, że był o głowę mniejszy od trenujących dzieci… pamiętam, że powiedziałem – da radę… szablę ma w genach. To była świetna decyzja, bo szermierka, to nie tylko sport- to szkoła walki fair play- szacunku do przeciwnika i samego siebie. Oczywiście Jasiu na początku przegrywał. Jako najmniejszy miał najmniejszy zasięg rąk… przegrywał nie tylko z chłopakami, ale co go najbardziej bolało z dziewczynkami. Bardzo to przeżywał. Zanim zaczniesz wygrywać musisz nauczyć się przegrywać. Czasami nawet płakał w samochodzie po treningu… ale nie trwało to długo. Radość z pierwszej wygranej. Pierwszy turniej. Pierwszy puchar… pierwszy medal. Zawody w innym mieście- nocna jazda z Trenerem i kumplami na zawody… walki – zwycięstwa , porażki… zawody w Berlinie i niemiecki medal… Z naszego pulchnego dzieciaka- jednego z najmniejszych w klasie zaczął wyrastać prawdziwy sportowiec. Coraz lepszy na planszy szermierczej… wesoły – zadziorny… trochę niegrzeczny Janek- pierwszy do żartów i psikusów- ulubieniec kolegów i trenerów, dusza towarzystwa rozrabiaka na zawodach… Uwielbiający trenera Mirka, który jak każdy prawdziwy Trener, stał się trochę drugim ojcem i wychowawcą. Muszę powiedzieć, że ekipa trenerów w Dżonkowie- to wspaniali ludzie- kształtują świetną młodzież.
Zapisujcie synów i córki na szermierkę !!! To szkoła wspaniałych szlachetnych charakterów.
Wiemy, że serce trenera Mirka – twardego faceta, który często po męsku gonił towarzystwo do pracy na treningach- tez pękło… i cierpi bardzo z nami… nie godzi się na to co się dzieje z Jankiem…
Jednocześnie jak my wszyscy jest dumny, że ten jego chłopak stoczył bardzo ważną walkę. Nie tylko o siebie. To jaki jest Jasiu w tej chorobie- twardy, odważny, nie skarżący się na cierpienie, skrywający ból, atakujący chorobę na wszelkie możliwe sposoby, bez łez – kiedy inni płaczą, z uśmiechem, kiedy inni są przerażeni – bez wahania ryzykujący życiem dla innych wchodząc w nową zupełnie terapię – to jest szkoła szermierki. Szkoła prawdziwych rycerzy. A takich potrzebuje Polska. Tacy ludzie zmieniają świat na lepsze.
Paczka przyszła też z Instytutu Pamięci Narodowej – dwie świetne książki o bohaterach walki o niepodległość. Wnuk i Prawnuk zesłańców kocha Polskę. Bardzo się ucieszył… Paczka z angielskiej firmy Winning Moves z grami… kolejne Lego Technics do składania /Elf Kasia:)/… paczka z pierniczkami od Pani, która zajmuje się wypiekami wspaniałych pierników- napisała w liście… dostałam zamówienie z Warszawy dla Jasia… ale jak poczytałam o Jasiu- to najpiękniejsze z najnowszej kolekcji zapakowałam i wysłałam Jasiowi od firmy… dzieła sztuki… zobaczcie- dziękujemy…
Wiecie, że w Calgary w Kanadzie spadł już śnieg??? My wiemy – bo dostaliśmy stamtąd piękne życzenia. I z Montrealu… i z Londynu i z Edynburga i z Holandii i ze Szwajcarii i z Bonn… i kolejne 300 kartek od Was… od Przyjaciół z pracy Mamy – wspaniałe prezenty i torba z przepięknymi życzeniami.
Bardzo miłe prace przysłały dzieci z Salomona- szkoły do której Jasiu już nie za bardzo chodził- bo zaatakował nas choroba. Ale ze strony Nauczycieli i uczniów- mieliśmy i mamy cały czas ogromne wsparcie. W tych kartkach chodziło o uśmiech Jasia- udało się Wam:))) – zrobiło się wesoło, kiedy je oglądaliśmy:))) Były nawet poskładane samoloty… latały po całym domu ganiane przez Dodżi.
Wspaniałe życzenia nadeszły od ukochanej Wychowawczyni Jasia z klas 1-3 Pani Ewy Jaśkiewicz i jej klasy IIIb.
To już nie są kartki- tylko dzieła sztuki… między innymi z siódemki- szkoły do której chodził tata i gdzie uczyła polskiego Babcia Jasia Helenka…
Rzeszów, Kraków, Gdańsk, Warszawa, Poznań, Przemyśl / szkoła medyczna/, Myślenice, Krynica Zdrój, Ijmunden, Międzyrzecz, Marcinkowice, SP 3 Przasnysz/piękne kartki!!!/, Częstochowa, Zieleniec, 3A SP7, serduszka od Pani Eli, Zuchy z Ciociami z Ząbek, klasa 2c, i oczywiście najwięcej z Zielonej Góry… 2 C IIILO – wspaniałe życzenia,
Kochany Jasiu- noszę Cię w sercu, od kiedy o Tobie usłyszałam… Marta, Jaśku – od kilku dni śledzę waszego bloga. Częściowo poznaję Cię i Twoje życie. Jesteś wielki! Wiem, że przechodzisz trudną drogę i jakże ciężką. Wiem, że dzięki Twojej odwadze i sile pomagasz innym. Wiem, że jesteś wyjątkowy… jesteś super synem, bratem i kumplem… mocno ściskam- Ola, Dużo zabawek i radości życzy Maks, …myślę, że są z Ciebie bardzo dumni… Kasia/jesteśmy!!!/… Jesteś jeszcze taki młodziutki- a taki dzielny-Wiktoria, Jasiu… Nasz Czarodzieju- Marta Michał, Małgosia i Zosia, Choinka z serduszek od Miłosza z IIA, Jesteś bardzo dzielny i bądź ciągle… Mikołaj
Jasiu kochany… nigdy nie byłem w Zielonej Górze… teraz w Tobie mam tam przyjaciela – Andrzej,
Jesteś moim bohaterem- dajesz mi siłę do walki… listy od dzieci zmagających się z chorobą… jest ich coraz więcej.
Kluby sportowe MKS Tęcza Krosno Odrz. I UKS Perła z Cybinki- Jasiu – jesteśmy z Tobą całym serduchem- piłkarze i podpisali się wszyscy na koszulce… sportowcy… to jedna rodzina.
Jasiu aż do Montrealu dotarła wieść o tym jak bardzo jesteś dzielny i waleczny- Magda Stephanie Emma i Joachim…,
Z Zurychu… z miłością przesyłam życzenia świąteczne. Bo święta są w każdy dzień… Kochająca Paulina, Drogi Jasiu, Mimo, że dzielą nas granice myślami, sercem i modlitwą jesteśmy z Tobą i Twoją rodziną . God bless!!! Ela i Trevor, …serdecznie pozdrawiamy z Ulrum – małej wioski na północy Holandii-Janina Wanda i Frans, Janku! Pozdrawiam Cię serdecznie! Życzę słońca, siły i wytrwałości. Jesteś bardzo dzielny! Wychowawczyni Kl 6a Ilona, … Będę o Tobie myśleć w te Święta… -Patrycja,
…mały Bączek z rodzicami:), wesołych Świąt Jasieńku- Maksio Alek i Marcelek:), …Gdybyś miał ochotę odpisać- Klaudia… nie da się lewą ręką- ale wysyłamy całusy do Międzyrzecza.
Wojtek namalował szermierza na podium, Jasiu dla mnie zawsze będziesz Mistrzem- na wielkim sercu i szermierz… Jesteś naszym Bohaterem- Kubuś i Michałek…, Jasiu jesteś super. Pełen podziw dla Ciebie za budowle z klocków Lego, Martusia /3 latka/ mówi do mnie” Jak będę duża też chciałabym zbudować T rexa:), Archeolodzy przysłali świetne rysunki… i tak jeszcze mógłbym pisać i pisać- kartki malowane farbami, wyklejane z plasteliny, kolaże i rysunki- małe dziecięce rączki – litery pisane od linijki jak w pierwszej klasie- litery 5 latków nie w tą stronę… cała fura- wszystkie przeczytane i obejrzane jednym okiem Jasia – bo drugie zakryte… czasem pojawia się łza. Jasiu mówi, że oko mu łzawi.
– co ja mam napisać?
Dziękuję Wam – to wspaniałe, że Janek dowiedział się od Was, że Go wspieracie, a jego poświęcenie poruszyło Wasze serca – te złote dorosłe i te najczystsze najszczersze dziecinne.
I podajecie mu dłoń w najtrudniejszej chwili jego życia. Nie każdy ma takie szczęście w nieszczęściu.
Dzieci na tą straszną chorobę walczą i umierają samotnie – często tylko w ramionach rodziców i najbliższych- w swoim pokoiku… w hospicjum – albo w szpitalu… sam na sam z rozpaczą… a Wy – cała Polska – cały świat- przytulacie Jasia razem z nami. To wasze przytulenie niech będzie też przytuleniem dla każdego dziecka na oddziale onkologii dziecięcej – dla każdego dziecka zmagającego się ze śmiertelną chorobą. Dajemy wspólnie wspaniałe świadectwo miłości. A tam gdzie jest miłość rodzi się nadzieja i wiara, że kiedyś pokonamy tą straszną chorobę.
Bo miłość to też niezgoda na zło.