Jeszcze doba w szpitalu

Nie wrócimy dzisiaj do domu. Ale jesteśmy pod bardzo dobrą opieka wspaniałej Pani Doktor Elżbiety Król. To ona pierwsza rozpoznała chorobę i skierowała w maju ub.r. Jasia na neurologię, kiedy ze skierowaniem od lekarza rodzinnego trafiliśmy do szpitala w Zielonej Górze. Obejrzała Jasia- i zadzwoniła do Nowej Soli… neurologia – tam inny świetny lekarz Dr Janusz Błocki – nie wypuścił nas dopóki nie rozwikłał zagadki – i nie zlokalizował guza… mieliśmy szczęście- spotkaliśmy dzieci w Centrum Zdrowia Dziecka diagnozowane błędnie nawet przez pół roku…

Dziś do drugiej w nocy trwała walka z odsączaniem płynu z oskrzeli… Co kilka minut dwie siostry biegły do Jasia… co chwilę wpadała też zobaczyć Pani Dr Elżbieta – sama odsączała. Wspaniała ekipa pracuje na dziecięcym oddziale w Zielonej Górze. Dziękujemy… Janek bardzo źle oddychał- saturacja spadała do bardzo złych poziomów. I znów intuicja pani Doktor była w dziesiątkę- silny antybiotyk zaczął działać i od drugiej w nocy Janek zasnął – ciężko oddychał – ale spał… i z każdą godzina było lepiej. Dziś jednak okazało się, że obie nogi odmówiły posłuszeństwa – musieliśmy z domu przywieźć wózek- zmieniono nam salę na taka z dużą łazienką… ale o wypisie do domu nie ma mowy.
Wnioski nie są dobre… to ewidentne skutki ucisku masy guza na wiązki nerwowe w pniu mózgu. Janek jest w pełni świadomy… i widzi – jak traci – chodzenie, mówienie, przełykanie, odkrztuszanie, oddychanie… taka to jest straszna choroba.
Nic nie jest oszczędzone naszemu i każdemu dziecku zmagającemu się z guzem w pniu mózgu. Wspaniałe jest to, że w walkę o sekundy życia włączają się wszyscy lekarze – i Wy nasi Kochani Przyjaciele, którzy nas wspieracie- dobra myślą, dobrym słowem i modlitwą.
Grupa studentów słuchała dzisiaj mojej opowieści o walce jaką toczymy z wielkimi oczami. uczcie się kochani- szable w dłoń i na smoka!!! Musimy go pokonać. Jak guza piersi, jak białaczkę… potrzebne jest wielkie odkrycie.
Tą walkę Janek dziś w nocy wygrał- smoka przegoniliśmy z jego podstępnym planem.
Ale wiemy, że wróci.
Uwięziony w więzieniu własnego ciała siedzi ciągle ten sam uśmiechnięty wesoły wspaniały chłopiec.

 

Tags: No tags

2 komentarze

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *