Domek, domeczek, domunio!

 

Image may contain: dogJuż w domu. W poniedziałek wyruszyliśmy z Warszawy o 0900 i o 1400 byliśmy w Zielonej Gorze… w domu. Psy oszalaly ze szczęścia. Dodzi chciała dosłownie zjeść Jasia. Aż musieliśmy ją odganiać.
Jasiu do niej mówi…nie wolno gryźć masz się przytulić…

Image may contain: dog

Image may contain: dog

Babcia, której psociła bez przerwy najpierw narzekała…największe przestepstwo- wygryziona dziura w nowym kocu…I próba wygryzienia w wyprasowanym obrusie… Pancia która kocha Dodzi…powiedziała że nie ma problemu z kocem – da się zacerować. Dodzi ochoczo dla Panci siadala dawala na przemian łapy…warowała i dawala głos – czym odkupiła wszystkie winy…
Z Babcia też chyba nie było tak źle – okazało się, że obie lubią szczotkowanie…I Dodzi jest wyszczotkowana jak na wystawę. Czyli chyba Babcia narzeka ale też lubi tą zołzę.
Inspekcja ogrodu niestety fatalna. Susza ususzyla nasze nowo posadzone róże. To samo pomidory truskawki poziomki i ogórki, które tak fajnie sie zapowiadaly… nawet winogron gubi liście…zaraz idę podlewać.
A ponieważ nas nie było wszystkie zakazy dla psów -nie wchodź tam- nie obowiązywały. Kwietniki zadeptane i pokopane… dziury też pod ogrodzeniem na warzywnik i zielnik…zielsko po pas… miny poustawiane w strategicznych przejściach…
Będzie co robić.
Wczoraj narada rodzinna. Zapadla decyzja, że kupujemy wózek. Ale Jasiu nie chce. I żeby nam udowodnić, że nie potrzebuje pojechał z nami na zakupy. Ledwo chodzi…słabo widzi… Ale twardo przeszedł cały market. Pod koniec już się zmęczył. Dopiero przy kolejce do kasy uslyszalem : Tato do samochodu. Udowodnił nam że daje radę chodzić i wchodzić po schodach. Nie wiem, czy byłoby mnie stać na to na jego miejscu.
Nie poddaje się.
Bardzo nas to cieszy.
No to na razie nie kupujemy wózka. Będziemy chodzić.

Image may contain: 1 person

Image may contain: 1 person, standing

Tags: No tags

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *