Jutro biopsja

Więc to już jutro. O 7 ostatni rezonans niezbędny do precyzyjnego zaplanowania operacji. O 10 zabierają Jaśka i podają mu znieczulenie, Jasiek odpływa a lekarze zaczynają swoją robotę. Pacjenta trzeba dokładnie ustawić, żeby mieć absolutną pewność co do bezpieczeństwa zabiegu. Sama biopsja trwa już tylko 15/20 minut, podczas gdy cały zabieg zaplanowano na 3 godziny. Dzisiaj Jasiek z Tatą spedzili 2 godziny na naradach z lekarzami. Jasiek bezkompromisowo wymagał odpowiedzi na każde pytanie. Jasiek ostatnio coraz częściej skarży się na zawroty głowy, anestezjolog tłumaczy, że to dlatego, że guz naciska już na móżdżek. Jasiek opowiada mi rozmowę z lekarzami ze szczegółami.
Pytam Jaśka – A skąd wiesz jak jest po angielsku móżdżek?
Jasiek -Nie wiem, ale pan doktor pokazał mi na obrazku o którą część mózgu chodzi.
Nagle orientuje się, że w tym całym zamieszaniu mój mały braciszek staje jak równy z równym do rozmowy z neurochrurgami, anestezjologami, onkologami, nieustępliwie wpytując o szczegóły swojego leczenia. Po wszystkim powie mi – ufam tym lekarzom, wierzę że będzie dobrze.
My też wierzymy. Bądźcie jutro z nami.

#fuckcancer #zurych #biopsja #chwilaprawdy #boimysie #wszyscyzajaska #wszyscyzajednego

N.

Oddaje głos Tacie Jaśka

Już wieczór. Mogę wreszcie napisać kilka słów. Dzięki Wam jesteśmy w Zurychu w doskonałym szpitalu. Udało nam się dotrzeć przed czasem. Pani Irmina która nas gości w swoim domu to kolejny anioł na naszej drodze. Wyściskała Jasia i wsadziła nas do ósemki, która dojechała prawie pod sam szpital.
Nasz tramwaj jechał przez sam środek Zurychu . Mijaliśmy banki wyglądające jak budynki oper, kanały w centrum miasta, wspaniałe place z pięknymi rzeźbami, ulice handlowe z najbardziej znanymi markami. Sklep Bang & Olufsen z najsłynniejszym sprzętem do słuchania muzyki, domy mody galerie…to co można spotkać w Paryżu na Champs Elysee…
Podoba mi sie, ze ludzie tego jednego z.najbogatszych miast ma świecie są skromni.
Nie epatują strojem ani wyglądem,.jakby nie musieli nikomu nic udowadniać. Za to napotkani na alejce parku, którym szliśmy do szpitala.mówili z uśmiechem cześć.
Bez zbędnych formalności ominęliśmy izbę przyjęć i bardzo miła pani Tiffany zaprowadziła nas labiryntem korytarzy bezpośrednio na oddział, gdzie stało łóżko z.plakietką Jan Mieszkilo…
Jasiu przeżył mierzenie 163 cm ważenie 57kg pierwsze strzykawki do pobierania krwi.

Po chwili przyszła Dr Sabine Muller. Jest bardzo miła – natychmiast.nawiązała świetny kontakt z.wystraszonym Jasiem który po chwili zaczął gadać po angielsku i się uśmiechać. Bardzo dokładnie wyjaśniła nam sytuację w jakiej jesteśmy. Stanowimy dla naukowców z całego świata.bardzo ciekawy przypadek. Po raz pierwszy mogą zrobić biopsje guza w trakcie immunoterapii.
Biopsja pozwoli przeprowadzić badania nie tylko określające rodzaj i stopień.złośliwości ale także DNA skład chemiczny odpowiedź na inne dostępne leki w trakcie badań. Próbka komórek poleci do dwóch uniwersytetów w USA, do kliniki uniwersyteckiej w Heidelbergu, do bazy danych szwajcarskiego towarzystwa onkologicznego… Są bardzo ważnym materiałem dla najlepszych naukowców z całego świata próbujących odpowiedzieć na pytanie skąd się ten.cholerny guz bierze u dzieci . Wykluczyli już dietę, wykluczyli urazy głowy…najbardziej podejrzana jest mutacja jakiegoś genu.
Ale jakiego? Jak to działa? Odpowiedź potrzebna jest pilnie..Liczba nowych przypadków rośnie lawinowo na całym świecie.
Podpisałem zgodę ma wszystkie możliwe testy i badania. To Janka wkład w tą wojnę. Wiemy, że ratowanie Jasia to ratowanie wszystkich chorych dzieci na DIPG.
Po serii naszych pytań…Dr Sabine wzięła Jasia w.krzyżowy ogień pytań.
Potem zrobiła mu gimnastykę- sprawdziła.odruchy i siłę wszystkich partii mięśni. U szermierza prawa noga jest silniejsza i większa… zafrasowały się lekarki nad nogą Jasia.
Ogólnie wyszło ze silny z niego.chłopak…a jak zaczął żartować to od razu zrobiła się inna atmosfera.
Szpital przysłał.tłumaczkę…ja już rozmawiałem po angielsku z dr Miller, z pielęgniarkami po niemiecku… Jasiu też i nie mieliśmy żadnych problemów. Tłumaczka okazała się Rosjanką . Zagawarila pa ruski.
Ja znam dobrze rosyjski i to ją upewniło ze Jasiu tez…Ale Jasiu nic nie zrozumiał 🙂
Ja to zacząłem tłumaczyć na polski dla Jasia i na angielski dla doktor…zupełnie bez sensu. Wszyscy zaczęli się śmiać i tłumaczka grzecznie nas pożegnała.
Daliśmy sobie świetnie radę bez niej.
Po wyjściu Dr Sabine wjechał pyszny obiad.
Musieliśmy się spieszyć bo za chwilę jechaliśmy do szpitala uniwersyteckiego na spotkanie z anestezjologiem i neurochirurgami.
Najpierw tasiemcowe ankiety jak u nas…potem rozmowa z miłym starszym doktorem
Po pierwsze nic cię nie.będzie bolało -bo mozg nie boli- ani w trakcie ani potem. Po drugie nic nie będziesz wiedział bo będziesz spal.
Z punktu widzenia anestezjologa to bardzo prosty zabieg. Będziesz pod kontrola najlepszych komputerów i lekarzy. Ze strony znieczulenia nie grozi ci żadne niebezpieczeństwo…Powoli na twarz Jasia wrócił uśmiech.
Lekarz zaprowadził nas przez labirynt korytarzy pod gabinet neurochirurga. Po drodze powiedział nam ze Dr Krayenbuhl to doskonały doświadczony neurochirurg
Młody uśmiechnięty lekarz ma tytuł Profesora. Zaprosił nas do gabinetu. Dokładnie opowiedział jak będzie przebiegała biopsja.Po chwili do gabinetu wszedł sympatyczny brodacz Profesor Stieglitz – Prof. Krayenbuhl przedstawił go to jest neurochirurg, który ma na koncie tysiąc operacji mózgu. Będzie cie operował doskonały zespół neurochirurgów.
Obaj dokładnie zbadali Jasia. Dyskutowali z której strony wejdzie igła żeby ograniczyć ryzyko do minimum. Obaj profesorowie spokojnie rozmawiali z Jasiem. A prof. Stieglitz na koniec pochwalił Jasia angielski:)
Z wielkim zaufaniem podpisaliśmy zgodę na operację.
Ojciec a może dziadek Profesora Krayenbuhla Hugo to twórca szwajcarskiej neurochirurgii sprawdźcie w Wikipedii.
Z Jasia zeszło wielkie napięcie.Uśmiechnięty wychodził z Uniwersytetu. Został z całą powagą potraktowany przez wybitnych profesorów. Zadał.wszystkie pytania. A pytanie jak mi ogolą głowę wzbudziło u obu uśmiech od ucha do ucha. Nie bój się nie ogolimy cię na łyso…:))) Poznasz swojego Tatę, zaśniesz jako Jan i obudzisz się jako Jan. Ryzyko jest minimalne. Nie ukrywali, ze niebezpieczeństwo jest.
Powiedzieli jakie…to głowa..Gdybyś się nie bał byłoby to nienaturalne. Ale powodów do paniki nie ma. Chyba polubili szermierza z.Polski.
Profesor sprowadził nas do samego wyjścia.
Wróciliśmy do szpitala dziecięcego. Tata usiądź przy mnie.Po kwadransie spał.
I ja też.na krześle obok.
Obudziła nas pyszna kolacja.
Pojawiła się dyżurna lekarka.
Powiedziałem, że Janek bardzo przeżywa i chciałby, żebym noc przed operacją spędził z nim.
Nie.ma sprawy zaraz dostaniecie łóżko.
Jutro 0730 rezonans a o 1000 mamy być w Szpitalu Uniwersyteckim.
O 1100 biopsja 40 minut…profesor zaraz po do mnie zadzwoni i powie jak przebiegła operacja.

Już raz Was prosiłem. Załoga do modlitwy…
kiedy nam powiedziano, ze w trzeciej dobie naświetlań guz może spuchnąć i zabić. Nic sie nie stało…do nieba wtedy popłynęło bardzo wiele próśb o Jasia.
Dziś naszą wspaniałą załogę znów.proszę po marynarsku. Załoga do modlitwy.
Pomódlcie się za nas. Musi się udać.
Jasiu jest bardzo dzielny.
Walczymy o niego, ale także dla setek innych dzieci.

Tata Marek

Tags: No tags

Comments are closed.